wtorek, 3 grudnia 2013

Sigile runiczne

Przedstawię wam dość stary twór, który został wypluty przez internet. Ostrzegę tylko wszystkich tradycjonalistów, że jest to typowy gwałt na odniesieniu kulturowym. Żeby specjalnie nie przedłużać, to odeślę was do opisu jak zrobić zwykły sigil

Sigilizacja

Jak już uzupełniliście podstawy, to możemy iść dalej.
(obrazek kradziony z google)
Żeby było szybko. Potrzebujemy dwóch rzeczy. Pragnienia zapisanego w jednym zdaniu (intencji) i transliteracji alfabetu runicznego.

To drugie dostaniecie tutaj, skradzione z archiwum allegro.

Teraz intencja. Nie będę podawał konkretnego przykładu. Możecie spróbować na przykładzie opisanym w notce o sigilizacji.

Teraz możemy przyjąć dwie drogi dalszego postępowania (ostateczny rezultat będzie taki sam).

Sposób nr 1

Każdą literę w intencji zastępujemy jej runicznym odpowiednikiem, a następnie redukujemy nadmiar znaków (usuwamy powtarzające się znaki jak w opisie sigilizacji).

Sposób nr 2

Tzw. to samo ale inaczej. Najpierw redukujemy powtarzające się znaki i później miazgę literową transliterują na alfabet runiczny.

Z otrzymanego ciągu znaków runicznych, tworzymy jeden graficzny mutant, jak przy wykorzystaniu alfabetu łacińskiego. Otrzymane dziadostwo odpalamy wg znanych sobie metod, lub korzystając z tego co napisałem wcześniej. Metody aktywacji 

Tutaj możecie zobaczyć jak owe obrazki mają wyglądać Przykłady: nr 1, nr 2

Niektórzy twierdzą, że takie sigile są silniejsze. Szczerze nie zaobserwowałem, ale na pewno realizują się dłużej niż zwykłe sigile (moja obserwacja). Moja teoria mówi, że to wynika z podwójnego "kodowania", ale to tylko moja teoria. Rzekoma większa moc tych sigili też ma wynikać z podwójnego "kodowania", więc testujcie i pochwalcie się swoimi rezultatami.

Jeśli jesteście zwolennikami, że runy same z siebie posiadają moc i boicie się je w taki sposób łączyć, to musicie pamiętać o jednym. Możecie taką sztuczkę wykonać z każdym innym alfabetem. Co wam tylko wpadnie w ręce. Jak zwykle inwencja twórcza zależy tylko i wyłącznie od was.

Miłej zabawy. 

...

Jeszcze na koniec macie prezent



8 komentarzy:

  1. Po ch*olerę w sigilizację mieszać runy? Żeby było tak ezoteryczniej i mroczniej i egzotyczniej? Mało to jest alfabetów, których można z taką samą skutecznością używać?

    Runy modyfikują los, chcemy tego czy nie. I wpakowane w sigile mogą wywoływać pewne działania niepożądane. Lepiej darować sobie zarówno je jak i Ogham przy tego rodzaju działalności ;) Setki innych alfabetów za to proszą się o używanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiem, że każda sroczka swój ogon chwali, ale nie mieszajmy religii i magii. Obiektywnie runy nie mają w sobie więcej magii niż symbole, które wyplułem ze swojej głowy, a które nikomu nic nie powiedzą.

    A co setki innych alfabetów. Aktualnie eksperymentuje z jednym z nich. Za jakiś czas może wrzucę recepturę.

    Mrocznej, ezoterycznej i egzotycznej? Nie sądzę. Owa sigilizacja działa na podobnym poziomie co zwykła, efektów ubocznych nie obserwowałem, większych niż przy zwykłych sigilach.

    OdpowiedzUsuń
  3. fight! fight!

    Walczcie o obiektywizację magii!!

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie kwestia religii, tylko stosowania konkretnego alfabetu w taki sposób, w jaki stosowały go ludy, które używały go na co dzień.. Jako alfabetu. Jako pisma i zapisu symbolicznego.

    Wyrywanie czegokolwiek z natywnego kontekstu i stosowanie poza nim i bez jego znajomości zawsze będzie jałową ezoteryką, czy będzie to prawo Karmana, czy czakry, czy aura, czy takie metody stosowania run. W powyższym wypadku będzie to odpowiednik afirmacji i samoprogramowania. A zestawienie Ingwaz i Fehu może owocować efektem ubocznym na przykład takim, jak i nieporozumienia na tle seksualnym ;) - Sigil zadziała jak złoto, a faktu, że pożarł się z laską, bo np. chciała zajść w ciążę, a on nie ma ochoty na potomstwo, z sigilem i jego działaniem użytkownik zapewne nawet nie skojarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. PS. Zadziała zgodnie z założeniem jedynie u osób podatnych na autosugestię. Fakt, że w środowisku ezoterycznym większość jest podatna i nawet bez sigili ludziska są w stanie sobie wkręcić co tylko zechcą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednak zostaje jeszcze osadzenie danego elementu w własnym mikrokosmosie i jego wpływu na skalę makro. Sprowadzenie tego typu użycia run do ezoteryki w negatywnym znaczeniu tego słowa, to błąd. Właściwsze byłoby wytworzenie hasła popmagia (nie jest to nowe pojęcie), bo ciągle mówimy o magii.

    Takich sytuacji "nieporozumień" w życiu jest mnóstwo, pojawiają się wzloty i upadki. Zarówno jak używa się magię jak i się jej nie używa, więc usilne szukanie efektów ubocznych na bank zaowocuje ich znalezieniem. W końcu ludzki umysł zawsze potrafi znaleźć argument na potwierdzenie swojej wizji świata, nawet jak ma się to wiązać z odcięciem jakiegoś bodźca lub użyciem mechanizmu obronnego. Również tyczy się to niewidzenia owych efektów ubocznych. Efekt uboczny musiałby być dość dobitny, podlegający obiektywnemu spojrzeniu. Wypatrzenie takich efektów w tej sytuacji byłoby trudne, bo nie mieszasz 2-3 run, tylko całe zdanie zapisane runicznie i później zredukowane. Szukaj wiatru w polu.

    I nie można powiedzieć, że działanie owej techniki to jedynie autosugestia. Z racji, że sigile tego typu działały również w sytuacjach niezależnych od wgrywającego (czyli mnie, bo ciągle mówię o sobie). Oczywiście taki efekt można zwalić na przypadek, ale wiele efektów magii możemy tam wepchnąć (jeśli nie wszystkie)

    I na koniec wg świata nauki osoba będąca szamanem musi być być podatna na sugestię. W taki sposób dochodzimy też do siebie, bo szamanizm jakby nie było to ważny element wykształcający powolutku współczesną magię (oczywiście wraz z rozwojem religii) . Jesteśmy więc podatni na autosugestię i zdolni wkręcić sobie wszystko, bez podziału na magus, ezoteryk, mistyk, czy turbobudda. Z psychologicznego punktu spojrzenia ma to sens (również z modelu psychologicznego, który uparcie jest mylony z psychologią). Wszędzie błyszczy efekt placebo i nocebo.

    To w sumie wynurza we mnie ciekawy pomysł na eksperyment. Wytworzenie własnego systemu, na szybko (oczywiście opierając się na schematach używanych w innych systemach, bo w inżynierii ASC dużo już wymyślić się nie da), a następnie sprzedanie komuś takiego systemu wraz z treningiem jako objawiony (pluje do Johna Dee, nie kwestionując oczywiście operacji magicznej jakiej się podjął i mając na uwadze, że skorzystał z istniejącego systemu religijnego, który został rozwinięty na potrzeby magii) i zobaczyć jaki będzie tego efekt.

    Swoją drogą podobny "eksperyment" wykonano z dziwnym tworem, który zwany jest magią nocy. Zmyślony system, a znam osobę która z nim pracuje i ma efekty. Taki rezultat daje sporo do myślenia i choć nie ma co specjalnie odpływać, to uważam że odpowiednio to umieszczając parę kresek na papierze mnie nie zabije, a nawet mi pomoże.

    W sumie najłatwiej to testować tworząc od zera jakiś prosty system wróżenia. Przynajmniej na początek. Zapewne ludowcom i rekonstrukcjonistom wyda się, że za bardzo odpłynąłem. Trudno. Mam przynajmniej zagadnienie do analizy i przydałaby mi się opinia kogoś bardziej doświadczonego w magii chaosu, bo mam własne obserwacje vs reszta świata :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bosz, ale kobyła mi wyszła....

    OdpowiedzUsuń
  8. bo Ty Adaśko jesteś sceptyk i zapatrujesz się na to jak na wykorzystanie zmienionej świadomości i symboliki na pobudzenie czegoś paranormalnego.

    OdpowiedzUsuń