sobota, 7 grudnia 2013

Ezoteryczne mądrości cz 5

Z lekkim opóźnieniem prezent na Mikołajki.
Żeby nie być mainstreamowym wrzucam zdjęcie Dziadka Mroza, a nie komercyjnego Św. Mikołaja. Kij mnie obchodzi, że nie pasuje.
W dzisiejszym odcinku spotkamy się z demonicznymi pożeraczami drzew, potrzebą wiary jako paliwa do operacji "magicznych", zabójczymi misiami voodoo i na koniec niespodzianka. Jedziemy z koksem.

Zaczniemy od czegoś co i dla mnie było prezentem. Przeczytałem i pogrążyłem się w zadumie.

Witajcie.
Tak w sumie, nie jestem do końca pewien czy wybrałem odpowiedni dział na ten temat (Jeśli zły, proszę o przeniesienie w odpowiednie miejsce).
Jak co dzień wychodzę z psem na spacer. Zauważyłem coś dziwnego. Drzewo które rosło w tak zwanym "lasku" (coś koło 20-25 drzew na niezabudowanym terenie za moim blokiem). Wczoraj było normalne. A dzisiaj wygląda hmm..... bynajmniej dziwnie, Został sam konar drzewa, pomijając parę widocznych miejsc z których wychodziły kiedyś gałęzie. Drzewo nie ma także kory. Na początku pomyślałem, że może został trafiony przez piorun, jednak ta wersja nie ma sensu. Już wyjaśniam dlaczego... Po pierwsze: nie widać śladów zwęglenia, czasami po uderzeniu pioruna drzewo zaczyna płonąć.
Po drugie, zaraz obok tego drzewa rośnie kilkukrotnie wyższy dąb.
Później przez głowę przeszła mi myśl od dzieciakach, które "rozebrały" drzewko, ale to też jest raczej bez sensu. Pomijając fakt, że to co zostało z drzewa ma przynajmniej 3-4 metry wysokości, można dodać jeszcze, że drzewo nie wyglądało na na wytrzymałe, nooo... i rośnie na wzniesieniu. niewiele dzieci chciałoby obdzierać drzewo z kory i gałęzi.
Pomyślałem (tak, taka śmieszna teoria), czy istnieje jakiś byt który lubi pastwić się nad drzewami.
Wybaczcie, że tak się rozpisałem :d


Dramatyczne zwrot akcji. Widać, że orkan Ksawery poza wiatrem, wyładowaniami atmosferycznymi i opadami przyniósł demony, które pożerają drzewa. Mógłby wywiać też trochę głupoty z ludzkich głów. Było parę ofiar śmiertelnych więc może się udało? Czas pokaże, ale wątpię żeby autora tematu porwało.

Jedziemy dalej wg harmonogramu z początku.

Proszę o radę ,co zrobić,żeby w moim życiu wreszcie zaczęły się dziać dobre rzeczy.Nie układa mi się pod każdym względem.Praca mnie nie satysfakcjonuje,w związku mi się nie układa,finansowo też kiepsko.Czasem myśle,że ciąży nade mną fatum ,albo ktoś mnie przeklął.Nie jestem złym człowiekiem ,tylko coraz bardziej zamykam się w sobie.Dodam jeszcze ,ze pozytywne myślenie u mnie chyba nie działa,afirmacje też.Nie dawno zaczęłam się interesować tym tematem i tak tutaj trafiłam.Może ktoś może mi coś poradzić.

Problem jak wiele, w sumie to nic w tym śmiesznego nie ma. Ludzie mają kłopoty i szukają pomocy w każdy możliwy sposób. Oczywiście pomińmy fakt, że afirmacje i pozytywne myślenie może nam jedynie pomóc kopnąć kogoś do działania (albo pogłębić depresję gdy źle się za to zabierze). Jedna z odpowiedzi napawa mnie jednak smutkiem.

moze włąsnie dlatego, ze nie wierzysz w afirmacje one nie działają? (pisownia oryginalna)

Działanie afirmacji ma swoją psychologiczną podstawę i albo umiesz je wykorzystać, albo nie. Wierzyć możesz w świętego Mikołaja, albo w Dziadka Mroza. Temat już wcześniej poruszałem, ale niestety tego typu mądrości sypią się dalej.

Jak uwierzysz to Ci pomogę- powiedział chirurg.
Ale co z znieczuleniem panie doktorze!?- krzyknął wystraszony pacjent
Nie martw się, wiara jest odpowiedzią na wszystkie Twoje problemy. Uwierz w znieczulenie i w to, że Ci pomogę. Wiara całkowicie zakryje problem i to, że nie jestem lekarzem i niezbyt wiem co robię- wygłosił zadowolony z siebie chirurg
Aha, to dobrze- uspokojony pacjent zamknął oczy i rozluźnił się na improwizowanym stole operacyjnym.

Wierzący zostają tutaj, a My przechodzimy dalej.

jakis czas temu w pelnie ksiezyca , o polnocy uzylam laleczki voodoo ( dokladniej byl to zwykly pluszak) wbilam igle w glowe i jej nie wyjelam nie zyczylam smierci ani zle tej osobie . Nie wypowiadalam zadnych konkretnych zaklec , chcialam tylko zeby osoba zmienila swoje postepowanie , poczulam wiele emocji i rozne energie. Jakis czas pozniej isoba ta umarla na uraz glowy ... nie wiem czy to moja wina ? pomozcie prosze

Komentarz sobie daruję. Pluszowy misiu voodoo. Brzmi jak tani horror. Już wiem z kim zmierzy się Maczeta w filmie Maczeta Zabija Ponownie. Czekam też na serię azjatyckiego kina Godzilla vs Misiu Voodoo i na amerykańską wersję King Kong vs Misiu Voodoo.
I do końca niestety nie dostałem odpowiedzi. W czym mamy pomóc skoro rzekomy "pacjent" umarł i co to do cholery oznacza poczułam różne energie. Może jednak to wszystko napędza wiara? Wiara w wszystkie tego typu historie, które można spotkać w sieci?

W taki sposób zbliżamy się do końca. Oto nasza perełka i mikołajkowy prezent dla czytelników:

Czytalam we wrozce ze scinanie wlosow po zmroku grozi choroba psychiczna, brzydota a nawet smiercia.Ja kiedys obcinalam i choruje na psychike o co chodzi ? Jak mozna to odkrecic?Slyszalam tez o przesadzie ze sie na kims nie szyje gdyz zaszywa sie rozum? JAK MOZNA ZABOBON ODKRECIC JESLI ZROBILO SIE COS ZLE I CZY W OGOLE MOZNA?

I naprawdę nie wiem co Wam powiedzieć. Owa głupota jest poniżej krytyki.
Użytkownicy jednak skorzystali z poczucia humoru (mam przynajmniej taką nadzieję, że to żart)

Szef rozpruć i porządnie zaszyć. Z włosami może być trudniej, trzeba czekać aż odrosną, ewentualnie obciąć na pałkę. Z chorobą już pisałam.

Może jednak w takich sytuacjach lepiej powiedzieć, weź się ogarnij kretynko?






3 komentarze:

  1. Ano można było, jeno kretynka udawała głupa sądząc,że trafiła na kretynów, którzy nabiorą się na wciskany kit.Próba zakończyła się w sposób odwrotny do oczekiwanego i zrezygnowała z dalszego ciągu.
    Poza tym, to nie to forum, gdzie obraża się ludzi w prostacki sposób;.P

    OdpowiedzUsuń
  2. skąd pewność, że udawała?

    Stwierdzenie ogarnij się wyraża bardzo dużo troski, a nie obraża :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Weź ogarnij się kretynko, już raczej nie.

    OdpowiedzUsuń