sobota, 30 listopada 2013

Szufladki

Post ten będzie wylewem krytycznym. Jeśli kiedyś uczono, że nie sra się do swojego gniazda, to owa notka będzie tego zaprzeczeniem. Mam ostatnio sporo wolnego od świata ezoteryki, pozwoliło mi to poczynić parę krytycznych spostrzeżeń w kierunku ludzi. Oczywiście znajdą się osoby, które wezmą to do siebie, ale trudno. Świadczy to tylko o tym czymś co oni nazywają "rozwojem duchowym". Zaraz też ktoś napisze, że przecież Ty regularnie krytykujesz ezoteryków! Owszem krytykuje, ale w tym wypadku dostanie się głównie magom, którzy w swojej miłości do dogmatów pogubili się. Wypadałoby też czasem praktykować i głównie testować. Krytyka jest ważna, ale konstruktywna, a nie na zasadzie WYPIERDALAJ. (w tym miejscu nie sram jedynie do swojego gniazda, paplam się też w swoim własnym gównie).

(W tym miejscu powinienem wrzucić zdjęcie fekaliów, ale wam daruje)


Wstępem zrobię krótki podział, na jakie osoby możemy trafić w środowiskach ezoterycznych.

Oświeceni- osobniki, które pozżerały wszystkie rozumy. Kwestionują wszystko co przedstawisz jako krytykę ich postawy. Nie ważne czy to wiedza płynąca z Twojego doświadczenia, wiedzy kulturowej czy też typowej wiedzy naukowej. Będzie się taki rzucał, że wie lepiej niż wszyscy inni, czasem rzuci że koniec dyskusji z jego strony, ale tak naprawdę nie potrafi jej zakończyć. Jestem taki fajny, wiem najlepiej. Rzeczywistość jednak bywa inna.

Miłośnicy teorii spiskowych- tutaj nie ma się co silić na rozmowę. W większości przypadków łykają co morze internetu wyrzuci. Jako dowody mają filmiki na you tubie, których nikt rozsądny nie ogląda. Krzyczą że media są skorumpowane, a sami łykają z innych źródeł. Wszelka dyskusja kończy się na tym, że nawet najbardziej rozbudowane retorycznie argumenty, rozbijają się o ścianę. Oddać jednak trzeba, że są w tej grupie pojedyncze osoby, które potrafią dyskutować. Zgłębiły temat i potrafią powiedzieć coś sensowniejszego poza masz link na yt.

Super krytyczni- raczej mało liczna grupa osób, które wszystko poddają krytyce. Często podpierają to wiedzą, czasem ogólnikową, ale mimo wszystko WIEDZĄ. Jednak jak długo można wszystko i wszystkich krytykować? Do tej grupy głównie zalicza się tzw. magusów. Jakby nie krytyka to dalej mieszalibyśmy w jaskini. Tylko pytanie czy owa krytyka do czegoś prowadzi? Jedna osoba tłumu debili nie zbawi, a statystycznie wygląda to na taką próbę.

Normalsi- grupa osób która wpada na obszary ezoteryczne po wróżbę i interpretacje snu. Czasem zostają dłużej, rzucą jakieś swoje dwa mało istotne grosze i uciekną... nie warci większej uwagi w dalszych rozważaniach.

Wróżki- grupa bardzo różnorodna. Można w niej trafić na bardzo inteligentne osoby i na totalne idiotki (bo głównie to kobiety). Ciężko powiedzieć coś o tej grupie bez generalizacji, a nie specjalnie chce mi się ją rozbijać na mniejsze, więc sobie daruje. Są główną grupą pożądania przez normalsów.

"Szamani"- grupa ezoteryków, która zaczyna praktykować coś tam. W swojej nju ejdżowskiej kosmologii doznają wizji... i niestety przerzucają je na wszystkich. Nie potrafią zaakceptować, że ktoś postrzega subiektywny świat duchowy inaczej niż oni. Często towarzyszą temu wesołe aniołki i złe demony. Wszystko wymieszane z zupą energetyczną, wiarą w reinkarnacje i czakrami. Żyją w swoim synkretycznym tworze i głoszą subiektywne prawdy objawione jako coś obiektywnego.

Hochsztaplerka- grupa oszustów, którzy żerują na ludziach. Trochę ich jest i nie będę się nad nimi rozwodził. Panowie diagnozujący wszędzie klątwy , widzący duchy których nie ma i leczą nowotwory. Komentarz raczej jest zbędny.

Debile- bardzo liczna grupa. Jak oświeceni coś tam wiedzą i przerabiają to na swoje, to debile preferują ignorancje. Kopiują na fora teksty innych, nie zastanawiając się nad błędami w nich. Co tu mówić? Debile to debile.

Wrócę teraz do grupy Super Krytycznej. Przeważnie są to osoby inteligentne Nie raz z sporym doświadczeniem praktycznym. Mimo to zapomnieli jak sami dochodzili do swojej wiedzy i zamiast nakierować innych (nakierować kurna, nie nauczyć wszystkiego od postaw), to wolą rzucić strumieniem krytyki, która albo nic nie zdziała, albo zostanie potraktowana jako atak.
Zabawne jest też to, że niektórzy przedstawiciele tej grupy, często sami nie widzą nic poza czubkiem swojego nosa. Nie bronię tutaj ezoterycznych dziwadeł, ale krytykuje nieumiejętne podejście do tematu. Dla skuteczności magii nie ma znaczenia czy wyznajesz Jezusa, czy też wierzysz w wirujące cybernetyczne elfy. Jeśli nie umiesz temu nadać spójności i wykorzystać, to nic nie wyjdzie z Twojej magii, a z postawy Super Krytycznych wychodzi, że wszystko jest beee, a Tradycja jest ok. Doznania nju ejdżowskiego gamonia mogą być równie prawdziwe, co doznania szamana w Amazonii.

Powiedzmy wprost. W magii najważniejsza jest skuteczność. Skoro babcie i dziadki bez wykształcenia potrafili być skuteczni w swojej magii, to czemu w rozsądnych ramach jakiś współczesny debil nie miałby być skuteczny? Bez znajomości współczesnych teorii o magiji, bez znajomości teorii o pracy mózgu i umysłu? Nie zrozumcie mnie tylko źle. Fizyki nie złamiesz nawet jak w nią nie wierzysz. Parafrazując kościół. Fizyka wierzy w Ciebie ;D Gdy ktoś wykształci swój system symboliczny i nauczy się go wykorzystywać, to może być skuteczny (bo niby czemu nie?). 

A dla wszystkich skrajnych miłośników tradycji mam jedno zdanie "Jak to religię wymyślili ludzie?" :O

Teraz możecie zalać mnie krytyką, oskarżyć o co chcecie itd itp.


6 komentarzy:

  1. dobry tekst i wiele prawdy :]

    OdpowiedzUsuń
  2. też bardzo dużo półprawdy ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. skrupulatnie poprawię faszystko językowa ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Adaśko Ty wiesz jakie jest magiczne słowo klucz, więc nie napiszę go publicznie, bo publika się zgorszy.

    You know what I mean, dude^^

    OdpowiedzUsuń
  5. hehehe

    nju ejdżowski gamoń :D

    OdpowiedzUsuń