środa, 31 lipca 2013

Fizyka, magia i ezoteryka

Ostatnim czasem moje zmysły zalewa brzydkie połączenie fizyki i ezoteryki. Nie od dzisiaj wiadomo, że zestawienie nauki vs pseudonauki, wypada stosunkowo mizernie dla postaci drugiego oponenta.

Sytuacja się zmieniała i czasem pseudonauka potrafiła użyć naukowej metodologii i awansować. Jednak w fizyce teoretycznej pojawiło się niezbyt ładne zjawisko, które określę mianem ezointerpretacji. Pojawia się jakiś pan lub pani i dokonują interpretacji obliczeń związanych z fizyką kwantową, czy innymi głośnymi teoriami fizycznym np teorią strun (tak swoją drogą nie spotkałem ezointerpretacji modelu standardowego, a szkoda :D ).
(wikipedia)
Doczekaliśmy się kwantowej interpretacji wielu zagadnień w ezonecie:
-magia
-uzdrawianie
-ezoteryczne modele świata
-cholera wie co jeszcze...

Jako osoba posiadająca fizyczne wykształcenie jestem w stanie przymknąć oko na dywagacje praktyków magii. W końcu fizyka stwarza możliwości tworzenia nowych paradygmatów, które mogą dać możliwość rozwoju własnych koncepcji magicznych i przetestowania ich w praktyce.

Niestety dla ezoteryków już nie jestem tak wyrozumiały. Często próbują przenieść wibracje (które pojawiają między innymi u Bardona) na temat podstaw elektromagnetyzmu. Byłoby wszystko pięknie jakby osoby powtarzające teorie (w większości zasłyszane), rozumiały choć odrobinkę to co mówią. W dyskusji od razu zostajesz odesłany do wszechwiedzącego youtuba. Rzeczywista wiedza z fizyki czy chemii dyskutantów jest bardzo mizerna. Zresztą ostatnio Verm zaprezentował piękny przykład.

Ostatnio spotkałem się z kwantową interpretacją snów. Książka wydana przez wydawnictwo KOS. Autor tytułuje się magistrem fizyki i doktorem psychologii. Spodziewałem się faktycznej nauki o próbie interpretacji snów. Otrzymałem papkę jak to fizyka kwantowa łączy wszystkie religie w jedno i przejawem tego są sny. Bowiem Twórca Snów jest Jezusem, Allahem, Umysłem Buddy i cholera wie czym jeszcze. Wyrzucone w błoto 30zł, bo miałem nadzieję na coś sensownego. Trudno, przeboleję.

Czarę goryczy przelał ezofizyk, który postanowił zalać wszechświat swoją cudowną wiedzą psychotroniczną. Nawet podjął dyskusję w tym temacie... na szczęście z mizernym efektem.

Jeśli czytacie o łączeniu fizyki z ezoteryką, to miejcie oczy szeroko otwarte. Jeśli jakiś praktyk opowiada o łączeniu fizyki z magią, to potraktujcie to jako pewien sposób wytłumaczenia jego wszechświata, a nie jako prawdę objawioną i również miejcie oczy szeroko otwarte. Gdy ktoś z ezoteryków postanowi wam wcisnąć, że to co robi związane jest z fizyką i jest nauką... odpowiedź znacie. Zapukajcie w czółko i zapytajcie czy ktoś tam jest. 

9 komentarzy:

  1. Adamie zapomniałeś wspomnieć o tym, że obecnie prawdziwą kopalnią takich perełek jest JuTjub nazywany przeze mnie sarkastycznie Biblią Nowego Millenium. Można tam znaleźć filmiki z bredniami, które są tak straszne, że żadna (nawet najbardziej ezoteryczna gazeta)nie chciałaby ich wydrukować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspomniałem, że w dyskusji od razu odsyłają Cię na youtuba ;D

    Internet daje duże pole ekspresji. Również nam blogerom ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Internet daje duże pole ekspresji. Również nam blogerom ;D "

    Owszem daje i można pisać praktycznie wszystko na co się ma ochotę.
    Internet daje też możliwość komentowania tego co piszą inni, a niestety niektórym to przeszkadza - zwłaszcza w sytuacji, gdy ktoś się z nimi nie zgadza.

    Z drugiej strony jeśli ktoś zamieszcza filmik na YT i nie wyłącza komentarzy, zezwala na komentarze na blogu albo pisze na forum musi się liczyć z tym, że odbiór będzie.... różny.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i tutaj zdecydowana zgoda ;p

    Czekałem na jakąś bujną dyskusję, a tutaj w sumie nic do dodania ;D haha

    Niektórzy przedstawiają swoje wizję i się dziwią, że innym się nie podobają. Mój ulubiony tekst, który zresztą padł na naszym ukochanym forum-> Nikt nie kazał Ci wchodzić do tego tematu, nie będę z Tobą dyskutować"

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak z drugiej strony patrząc - nam też się zdarza używać argumentów podobnego sortu: "nie rozumiesz czym jest energia z punktu widzenia fizyki, więc ta dyskusja nie ma sensu" i tym podobne. Sam przyznasz, że tego typu argument pozwala bardzo szybko uciąć większość dyskusji i przyprawić adwersarza o białą gorączkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, pozwala. Niestety zamiast udowodnić, że jednak wiedzą, to próbują Cię w nieudolny sposób zdyskredytować. Ogłoszą Cię debilem, albo osobą upośledzoną emocjonalnie (znajomy przykład :D ).

    Połowy różnej maści dyskusji by w ogóle nie było gdyby nie oni sami i ich pewność siebie. W pewnym momencie jak pewność siebie przestaje wystarczać, to zaczyna się próba szarży

    OdpowiedzUsuń
  7. Odnośnie próby szarży:
    1) szarżują publicznie - tak, żeby wszyscy widzieli. W końcu szarża na PW to już nie to samo ;)
    W dodatku gdy coś idzie nie tak następuje próba odwrócenia kota ogonem. Agresor twierdzi, że to Ty go atakujesz, a on jest biedny jak mysz kościelna,
    2) szarżują mimo, że wcześniej już szarżowali i się nie udało, a w dodatku wiedzą, że na Tobie nie robi to żadnego wrażenia,
    3) wielce się oburzają gdy wytykasz im brak merytorycznych argumentów i używanie jedynie tych ad personam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń