wtorek, 29 października 2013

Zmienne stany świadomości

Pojęcie zmiennych stanów świadomości (ang- Altered States of Consciousness- ASC) pojawia się w magii, szamanizmie i religii bardzo często. Samo pojęcie nie doczekało się jeszcze jednoznacznej definicji.

Osobiście uważam, że użycie stwierdzenia: inne stany świadomości niż normalny stan czuwania, jest bardzo nieprecyzyjne. Nawet jak nie jesteś wybitnym obserwatorem, to zauważyłeś, że tzw normalny stan czuwania to pojęcie rozmyte. Podczas codziennego dnia przechodzi się przez szereg stanów związanych z koncentracją, rozmyśleniami, automatyzmami itd itp. Pozostaje też problem snu. Zdecydowanie nie jest, to normalny stan czuwania. Jednakże powtarza się w naszym życiu w sposób cykliczny, więc jest kwestią zupełnie normalną. Jak go sklasyfikować? Zostawię to psychologom i kognitywistom.

Na wikipedii zresztą zostajemy zasypani próbami utworzenia definicji. Bardziej lub mniej udanych, jednakże nie będę ich tutaj przytaczał, bo to nie jest moim celem. Każdy może sobie poczytać, to ogólnie dostępne źródło informacji.


ASC jest ogromnie ważnym zjawiskiem na poziomie religijnym. Bez tego typu doświadczeń religia staje się sztywną i pustą skorupą. Tutaj nie ma wątpliwości. Tak poza tym, chwytając się tematów bliższych mojej osobie. ASC jest idealnym narzędziem do działań magicznych i rozwojowych. Pozwalają lepiej nas poznać, przepracować pewne problemy, które automatycznie na nas wpływają. Pozytywny wpływ tego typu doświadczeń na nasze życie jest niewątpliwy. Ezoterycy i katolicy zapewne wskażą nam szereg niebezpieczeństw związanych z ASC. Negatywne byty, szatan, demony i inne dziwne rzeczy.
Z własnego doświadczenia wiem, że gdy ktoś Cie wystraszy w stanie transu, to może się to później odbijać w snach (ale nie musi). Ogólnie to co spotkasz w ASC później może się na nas odbijać, ale scyzorykiem też można się pociąć.

Jak w ogóle osiągnąć ASC?

W Szyjewskim możemy wyczytać, że badacze wyróżniają pięć metod. Spróbuję je przybliżyć.

1) redukcja- w skrócie wprowadzenie się w ASC za pomocą monotonnego powtarzania jakiegoś bodźca (lub sugestii hipnotycznej), lub całkowite odcięcie się od bodźców (deprywacja sensoryczna).
2)przyspieszenie- bombardowanie bodźcami  (przy możliwym towarzystwie wyczerpania fizycznego lub emocjonalnego). W szamanizmie np taniec w rytmie bębnienia.
3)Wywołanie gotowości i zaangażowania w daną czynność. Przygotowanie do kontaktu z "nieznanym". Używa się do tego żarliwej modlitwy, słuchanie mówcy, medytacja nad jakimś zagadnieniem.
4)obniżenie gotowości- zrelaksowanie się, ograniczenie aktywności umysłu, myślenie nakierowane na cel.
5)Środki psychoaktywne. Tutaj nie chodzi tylko o środki narkotyczne występujące zewnętrznie, ale również te produkowane wewnętrznie (np endorfiny)- narkotyki, sen, deprawacja senna, hiperwentylacja, zaburzenia hormonalne, odwodnienie itd itp.  

W samym szamanizmie spotykamy całe spektrum opisanych metod. Jednakże badający nie są tutaj do końca zgodni i niektórzy jeszcze poza ASC chcą wyróżnić tzw SSC (shamanic states of consciuosness) szamańskie stany świadomości (pomysłodawcą pojęcia jest Michael Harner).

Niewątpliwym jest, że ASC będzie się różnił w zależności od obranej metody uzyskania, ale de facto ostateczny efekt powinien być zbliżony- w zależności od celu. Druga sprawa, że w doborze metody wiele zależy od kwestii osobniczych. Osoba z klaustrofobią nigdy nie da się zamknąć w deprywacyjnej komorze, inne osoby nigdy nie zmuszą się do deprywacji sennej. Wykorzystanie transu i wizualizacji do jego pogłębienia dla osoby z kiepską koncentracją, jest beznadziejną metodą. Tylko z drugiej strony osoba z kiepską koncentracją może zbyt wiele nie wyciągnąć ze swojego ASC, albo nawet nie zapamiętać większości "podróży".

Jeśli ktoś jest mocnym tradycjonalistą, to może zrytualizować cały proces uzyskiwania ASC. Jednakże w dzisiejszych czasach mało kto znajdzie czas na tyle zabawy. Rytuał religijny wraz z przygotowaniem prowadzącego i uczestników, z intencją, momentem szczytowym i powrotem mógł trwać nawet kilka dni.
Czy potrzebnie? Zostawię to wam do oceny.

W tradycji okultystycznej Peter J. Carroll stany zmiennej świadomości, wykorzystane do magii nazywa gnozą.
Gnozę dzieli na stany ekstatyczne i ascetyczne. Jeśli spojrzeć na podział Szyjewskiego, to do stanów ekstatycznych możemy zaliczyć taniec, pobudzenie zmysłów (2), pobudzające narkotyki i hiperwentylację (5). Metody ascetyczne, to (1), (3), (4) a także niektóre elementy (5)- bezsenność, substancje hipnotyczne.

Oryginalny podział Carroll'a wygląda tak:

Stany ascetyczne
-pozycja trupa
-trans
-koncentracja
-bezsenność
-głodówka
-wyczerpanie
-wytrzeszcz oczu (!?)
-substancje hipnotyczne- wprowadzające w trans (myślę, że chodzi tutaj o opium np, ale autor tego nie tłumaczy)
-deprywacja zmysłów

Stany ekstatyczne:
-podniecenie seksualne
-pobudzenie emocjonalne (strach, gniew)
-ból (biczowanie, tortury)
-taniec
-bębny
-śpiew
-odpowiedni chód
-substancje pobudzające
-delikatne psychodeliki
-gwałtowne oddychanie
-przeciążenie zmysłów.

Będąc szczerym, to na początku swojej przygody z magią, to podział ten był dla mnie czarną magią (niefortunne określenie), a opisane tutaj metody czymś czego totalnie nie mogłem zrozumieć. Zadając sobie pytanie jak? Praktyka i szukanie innych źródeł dopiero mi trochę wytłumaczyło, jednakże z całym szacunkiem dla Carrolla, to sposób w jaki tłumaczył jest niezwykle beznadziejny. Jego przebarwione opisy niektórych wydarzeń wywoływały u mnie frustrację, że mi nie wychodzi. Na szczęście wraz z praktyką zdałem sobie sprawę, że Carroll jest przede wszystkim niespełnionym literatem, którego specjalizacją powinny być romanse.

Na koniec dam wam pigułkę metod, które możecie od razu użyć do prób uzyskania magicznego transu. Sukcesu wam zagwarantować nie mogę, ale próbować możecie.

No to lecimy:
-koncentracja na nagraniu bębnów, lub bębnienie samemu. Polecam jednak nagranie, bo zapewne będziesz miał problem z trzymaniem rytmu. Znam osobę, która niemal od razu załapała o co chodzi w tych transach i opisywała je jako cudowne doświadczenie, wywołujące sporo radości.
-mantra, metoda ta jest dzisiaj dość powszechna. Medytacje z mantrami bardzo mocno rozpropagowało New Age, a magia chaosu wykorzystało ją do faktycznych efektów (sigile mantrowe). Mantrę najlepiej sobie dobrać samemu
-koncentracja na obiekcie. Moja ulubiona metoda. Można wykorzystać obraz, można wykorzystać dźwięk, można wykorzystać połączenie (ja tak robię) i cieszyć się niezwykle efektywną metodą wchodzenia w trans. Jednakże to tylko i wyłącznie moje doświadczenie.
-hiperwentylacja- w sumie tez sporo z tej metody korzystałem. Jeszcze rok temu to była moja główna metoda, ale nadal nie wiem czy efekt był faktycznie z powodu naćpania tlenem, czy też może efektem koncentracji na oddechu. Wiem jedno. Metoda silna i bardzo łatwo stracić z oczu swój cel, rozpłynąć się w swojej wizji, a ostatecznie i z niej nic nie zapamiętać.
-wstrzymywanie moczu (TAK, dobrze czytasz). Długie wstrzymanie moczu, a później jego uwolnienie wywołuje stan podobny do orgazmu. Trwa on chwilę w przeciwieństwie do stanów transowych, ale idealnie nadaje się do odpalania sigili. 

No to zostaje mi życzyć wam miłej zabawy :)

10 komentarzy:

  1. albo ja czegoś nie rozumiem albo w Szyjewskim opisano lekko niefortunnie pkt 4. Stosuję to medotą z dobrymi efektami i nie przekonuje mnie określenie obniżenie gotowości. Jakiej gotowości?
    W stanie relaksu mózg jednocześnie musi wzmożyć aktywność a nie usypiac się, wzmaga sie wówczas koncetracja w stanie relaksacji by móc skupic się na konkretnym temacie.

    Czy to jednak można nazwać obniżeniem gotowości?
    W takim momencie czuje się mocniej aktywa umysłowo i bardziej wrażliwa na bodźce, przez co "bardziej w gotowości" niż normalnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. gotowości do funkcjonowania w trybie normalnym. Skupiasz się na swoim dialogu wewnętrznym, emocjach odczuciach i percepcja wędruje właśnie w ten obszar, przez co obszar zewnętrzny odczuwa deficyt percepcji. Taki stan zamyślenia. W głowie możesz prowadzić zaciekłą dysputę ze sama sobą, a na zewnątrz wyglądać na znużoną.

    OdpowiedzUsuń
  3. powinno być napisane obniżenie "gotowości" na bodźce zewnętrzne wraz z jednoczesnym pobudzaniem "gotowości" wewnętrznej (umysłowej, emocjnalnej) :).

    gdybym się na tym nie znała i przeczytała techniki badaczy Szyjewskiego by je potem wypróbować chyba w życiu nie udaloby mi sie osiągnąć pkt 4 na podstawie takiego opisu ...

    OdpowiedzUsuń
  4. możliwe, że ten opis do Ciebie nie trafia ;p

    Ja uważam, że ten opis jest najbardziej trafny. Zrelaksowanie się, "odłączenie" się od rzeczywistości i skupienie się na swoim celu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój opis jest dla mnie zrozumiały i co ważne - zgodny z faktem ;p

    nie tyle nie trafia co jest niezręcznie napisane jakby autor tresci sam nie wchodził w ten stan i pojęcia nie miał co pisze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki, bo próbowałem Szyjewskiego przerzucić na własne słowa:D
    Choć fakt faktem, Szyjewski jest naukowcem, religioznawcą więc opis ten może Ci się wydawać sztywny, mimo to uważam go za trafny w podziale :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprodukowałeś się, a dzieci nju ejdż i tak nie załapią i będą myślały, że mają mistyczne loty po narko

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim skromnym zdaniem:

    Normalność nie istnieje, życie/doświadczanie związane jest z ciągłą zmiennością, ewentualnie za normalny można uznać stan w którym znajdujemy się obecnie.

    Tworzenie teorii w stylu:
    "Obieranie jabłek jest normalne"
    Czy
    "Smażenie kiełbasy na grillu zamiast na patelni jest normalne"
    W oczywisty sposób ocierają się o absurd.

    Więc normalnym stanem świadomości jest ten, który obecnie się w danej istocie przejawia

    Ps, jak możesz, to odpisz na sms-a dziobaczku, bo mnie to nurtuje a zdecydowanie wolę osobiste konwersacje ze znajomymi. niż klikanie z anonami na forum, ew zawołaj na gg

    OdpowiedzUsuń
  9. A wchodzić w odmienne, pojmowane jako "odlotowe" czy "transowe" stany świadomości można zarówno po narko jak i opisanymi wyżej metodami, cyklicznie powtarzalnym tańcem (taka jakby mantra ruchowa) oraz wieloma innymi sposobami, ale to tylko moje zdanie które można, a wręcz należy kwestionować, bo tylko podważaniem można dojść w dyskusji do konstruktywnych wniosków.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wojtuś, pisanie w nocy do kogoś sms.a i liczenie na odpowiedź jest zwyczajnym przejawem kontrkultury, któremu nie zamierzam się podporządkować (tyle z prywaty w miejscu publicznym)

    Narko jest w tych metodach też opisane, ale szerzej kontekstowo ;]

    mantra ruchowa? To Twój termin czy może go skądś zapożyczyłeś?

    I nie zrozumiałeś. Kompromisy są potrzebne żeby stworzyć dobrą definicję, niezależnie jak ktoś ma rozmiękczony mózg ezoterrorysycznym gwałtem, to w codzienności występuje cykliczność pewnych stanów umysłowych, które są normalne i pewne odskocznie, które na codzień u zdrowej osoby nie występują.
    Skup się więc na faktach.

    OdpowiedzUsuń