czwartek, 18 kwietnia 2013

"Magija Współczesna" Donald Michael Kraig- recenzja


Parę miesięcy temu w moje plugawe łapki wpadła Magija Współczesna, wydana przez Illuminato w 2011r. Autorem książki jest Donald Michael Kraig


Sposób wydania

Książka dość spora objętościowo i zahacza swoją tematyką o wiele zagadnień związanych z magiją. Książka jest stosunkowo droga w porównaniu do większości czytadeł ezoteryczno-magicznych.
Płacimy 79zł i dostajemy dość grubą książkę, która posiada sztywną okładkę. Niestety papier zostawia sporo do życzenia, a książka, której autor utrzymuje, że może być rodzajem magicznej encyklopedii, może się w każdej chwili rozpaść. Encyklopedie mają to do siebie, że często muszą leżeć na półkach przywalone innym książkami.
W dobie internetu ludzie rzadko sięgają po klasyczne encyklopedie, ale to nie zmienia faktu, iż powinny być wydane porządnie. Prawdą jest, że wiedzę w nich zawartą i tak trzeba aktualizować innymi dostępnymi źródłami, ale na grzyba mi encyklopedia, która rozpadnie się przy pierwszej lepszej okazji? 
To w sumie taki wyrzut w kierunku wydawcy i zwrócenie uwagi, że jednak książki da się wydawać lepiej (nawet jeśli więcej kosztują). Zapewne zaraz ktoś mi zarzuci, że jakby była lepiej wydana, to bym narzekał, że kosztuje ponad 100zł. Pewnie ten ktoś miałby rację.

Autor?

Skupmy się teraz na postaci Kraiga. Nie jest to jego pierwsze podejście do napisania Magiji Współczesnej. To co dostaje polski czytelnik, to drugie wydanie (odpowiednio zmodyfikowane i rozszerzone przez autora). Z tego co się orientuje, pierwsze edycja nie otrzymała zaszczytu tłumaczenia na język polski.
Wracając do autora. Spotkać można o nim różne opinie (jak zwykle o większości ludzi). Mamy ową marketingową osłonkę, gdzie jest zachwalany. Zresztą sam autor też w trakcie lektury nie sprawia wrażenia osoby skromnej. Ciekawe, czy w rzeczywistości też ma tak wysokie mniemanie o sobie, czy jednak jest to chwyt marketingowy?
Co do tych negatywnych opinii- w niektórych miejscach faktycznie plecie jak potłuczony. Spotkałem się też z poglądem, że w niektórych kwestiach związanych ze swoją osobą, zwyczajnie kłamie.
Ową kwestię dobrego imienia autora zostawiam otwartą. Tutaj każdy chcący dowiedzieć się więcej, poszpera sam.

Podział książki

Przejdźmy w takim razie do książki.
Książka podzielona jest na dwie duże części: Zakon Zewnętrzny i Zakon Wewnętrzny. Tutaj pojawia się błąd w druku i spis treści mija się z tym, co znajdujemy dalej. Na stronie, gdzie powinien widnieć napis Zakon Zewnętrzny widnieje napis Zakon Wewnętrzny, ale to taka drobna złośliwość wymagająca erraty od wydawcy.
Każdy Zakon podzielony jest na lekcje. Sześć lekcji dla Zakonu Zewnętrznego i sześć lekcji dla Zakonu Wewnętrznego. Każda lekcja jest podzielona na części. Zamysłem autora było, żeby adept praktykując przechodził każdą lekcję i dopiero jak opanuje jej materiał (w teorii i praktyce), ma przejść dalej.
Ja znalazłem dla tej książki inne zastosowanie. Potraktowałem ją jako pewien przewodnik po magicznych zagadnieniach. Pomaga w tym fakt, że autor po każdym zagadnieniu podaje bibliografię (chyba w 99% jest to bibliografia dostępna jedynie anglojęzycznie).

Rzeczy, które mi się spodobały

Z ciekawszych rzeczy? Autor umieścił w książce dość sporo rytuałów, które mogą się przydawać wielu adeptom w praktyce. Na dodatek do rytuałów jest umieszczony komentarz i instrukcje wykonania. Zapewne większość tych rytuałów w skróconej formie znajduje się w sieci (i w innych książkach).

Z rzeczy, które mi się w tych opisach spodobały jest np. dokładne wytłumaczenie, jak rysować pentagramy w Większym Rytuale Inwokacji Pentagramu, wraz ze wskazówkami, jak zmienić go w rytuał odpędzający.

Przykłady rzeczy, które mi się nie spodobały

Spłaszczenie niektórych zagadnień. Choćby sigile Austina Osmana Spare, zostały sprowadzone jedynie do formy ozdobnikowej na talizmanach.
W tym samym miejscu autor też pominął kreślenie sigili planetarnych. Sprowadził wszystkie „kabalistyczne” sigile do różokrzyża.

Co prawda w lekcji dwunastej znajduje się wzmianka, że współcześni magowie chaosu (mam dziwne wrażenie, że mimo tytułu, autor nie przepada za XX i XXI-wieczną magią) używają do realizacji pragnień austinowskich sigili samych w sobie.

Zakończenie

Plusów i minusów jeszcze można trochę namnożyć, ale to bez sensu. Jeśli po tej krótkiej wzmiance zdecydujecie się przeczytać (lub nie czytać tej książki), to mnożenie licznych plusów i minusów tylko i wyłącznie zabierze wasz cenny czas.

Na koniec jeszcze tylko wspomnę, że aktualnie w sieci powstaje portal (wzorowany na społecznościowych), który jest przeznaczony dla osób zainteresowanych praktyką i teorią zagadnień poruszonych w książce. Mam dziwne wrażenie, że za jakiś czas, ten dość obszerne informacyjny twór, może zmienić się dla niektórych w pewnego rodzaju magiczną biblię. To zdecydowanie złe wrażenie(link dostępny na tyle książki po jej zakupie, lub umiejętnym skorzystaniu z google). 

6 komentarzy:

  1. Jestem ciekawy, kiedy pojawi się polska wersja nagrań z wymową, która była dołączona do I wydania amerykańskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki Kraig jest każdy widzi. Na forach zachodnich Kraig nie ma jednolitej opinii. Z jednej strony ma swoich wyznawców, a z drugiej jego książki nie poleca się nawet dla początkujących, głównie z powodu błędów i niedomówień.
    Kraiga pozycje należy na sam początek ociosać, ze wszystkiego co nie jest ceremoniałem, czarostwo, magia chaosu, autor nie ma pojęcia o czym pisze.
    Co do samego ceremoniału, mamy przerobiony system ala Golden Dawn, a pewne ceremonie np rytuał uzdrawiania lub ten rytuał wzmocnienia sił magicznych wyglądają na zwyczajnie zmyślone.
    Autor wybitnym magikiem to nie jest, ale nie sposób odmówić mu skilla w marketingu i nlp.
    Malkuth

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż byś polecił początkującemu wzamian? Bo widzisz, w polsce to najlepsza (na ten moment) książka na temat magii. I, o nie, nie jest to książka jedynie o magii ceremonialnej. Jak sam autor wspomina na początku, ta książka ma początkującego wprowadzić, aby mógł zająć się każdym innym systemem.

      @Adam Twój artykuł wygląda na bardzo negatywny. Nie wiem, czy taki miał być tego cel, ale książka ta wypadła bardzo kiepsko. A jest ona naprawdę bardzo dobra. Pomijając wiele istotnych pojęć, porusza ona bardzo ważne zagadnienie - praktykę. Codzienną praktykę. Jak wspomniał Malkuth, system ten jest uproszczeniem systemu Golden Dawn, co daje mu większe pole manewru niż oryginał, szczególnie w kwestiach wiary. Zmiany są dobrze przemyślane, ale do zostania dobrym magiem nie wystarczy, niestety. Na zakończenie napiszę, że jest to dobra książka na start, ale potrzebna jest też znajomość języka angielskiego, by po ukończeniu tego kursu móc skorzystać z bardzo bogatej bibliografii.

      Zachęcam i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że wyrażę się dość jasno, bo mam gorączkę i problem ze zaśnięciem.

      Fakt, recenzja brzmi dość negatywnie ale zwróć uwagę, że bezpośrednio na zagadnieniach z książki się nie skupiałem. Głównie wyraziłem swoje wątpliwości względem autora. Tutaj jestem zwolennikiem stwierdzenia, że magia to głównie wyobraźnia i percepcja przekuta w akt woli.

      Pod tym względem techniki opisane w książce można przekuć na sukces.

      Zwróciłem też uwagę na bogatą bibliografię (głównie anglojęzyczną)

      Faktem też jest, że stwierdzenie z książki, mówiące o praktyce jest naprawdę trafne :)

      Jak wszystko, książka ma swoje plusy i minusy, może faktycznie zbytnio się uczepiłem tych minusów :)

      Usuń
  3. Anonim-> to były do tego wcześniej jakieś nagrania?

    Malkuth-> ale mimo wszystko ubrał to w jakąś prawie spójną całość, mimo bufonady i niedomówień. Na tej stronce pod patronatem książki zaczyna pojawiać się coraz więcej użytkowników. Rozmnoży się ilość niedzielnych maguf ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazł się maguf jak czy pelacki zza pieca.

      Usuń