piątek, 8 listopada 2013

Rytuały ognia- Alla Alicja Chrzanowska

Recenzja napisana na zlecenie Ezoforum

Wydawnictwa prześcigają się w wydawaniu literatury, której wartość merytoryczna jest zerowa. Wszystko tylko i wyłącznie dla pieniędzy. W sumie co tutaj się dziwić. Przecież wszystkim zależy na zdobyciu pożywienia i potrzebnych dóbr. Autorzy ezoterycznych czytadeł dla ułomnych też muszą jeść. Tak krótkim rozpoczęciem chciałbym przedstawić wam "dzieło", które powinno być wydawane jako zbiór dowcipów, a nie rzekomej wiedzy ezoterycznej.


Chwytając po Rytuały Ognia, chciałem poszukać w tej książce plusów i je pokazać. Miałem cichą nadzieje, że tego typu książki też mogą mieć zalety. Jak zapewne już domyślacie się po wstępie, nie udało mi się to. Czytałem, przeglądałem, szukałem i starałem się. Niestety bez powodzenia. Owe dzieło uderzyło mnie w twarz. Z racji, że chrześcijaninem nie jestem, to drugiego policzka nie nastawię. Ową książkę umieszczę tam gdzie jej miejsce, a po resztę serii nie chwycę. Jestem tylko ciekawy, czy inne serie tej Pani, tak mocno gwałcą śmiechem umysł czytelników.

No dobra. Dlaczego tak uważam?

Konstrukcja zaprezentowany rytuałów- większość z nich nawet nie spełnia podstaw do bycia rytuałem. Zrób sobie coś tam lub zrób coś innego. Bez tłumaczenia symboliki, bez elementu który miałby być spoiwem woli. Po prostu zabobonne wymówienie regułki, zapalenie świecy, spalenie zielska, zapalenie kadzidła. Takie rytuały można odprawiać i bez tego typu książek. Pewnie z lepszym rezultatem.

Czas wykonywania rytuałów- kolejne powielenie pewnych elementów z tradycji ceremonialnej, ale bez wytłumaczenia jej, powtórzone bez zrozumienia. Jestem ciekaw czy sama autorka wie co kopiuje. Jeśli nie to żałosność jest podwójna.

Rodzaje magii- Pani Chrzanowska zasypuje nas dziwnymi tworami magicznymi. Jak magię ochronną i oczyszczającą można jeszcze przełknąć, to czym do jasnej cholery jest magia przeciwdepresyjna? Nie mogę powstrzymać gromkiego śmiechu.

Wiedza o ziołach- wiedza o magicznym i medycznym zastosowaniu ziół zapożyczona jest z bibliografii. Na którą składa się Cunningham S "Encyklopedia magicznych roślin". Może i ezoteryka jest mocno subiektywna i dwa wykluczające się systemy mogą być równie skuteczne, ale niestety medycyna nie jest subiektywna. Gdy postanawia się opisać medyczne działanie ziół, to poza działaniem pożądanym należy opisać też efekty uboczne. Sprawdzić wiarygodność źródeł. Szukać przede wszystkim tych naukowych.

Mógłbym tak dalej ziać ogniem w kierunku tej książki. Jednak mija się to z celem. Umieszczę tylko jeszcze jeden cytat, które mnie rozbawiły.

Uwaga: rytuał nie działa, jeśli jest robiony wbrew woli lub za niewiedzą Twojego partnera (partnerki)!

Cóż to za magia, która nie działa bez wiedzy obiektu czaru? Szczególnie gdy celem jest coś co ezoterycy nazywają magią miłosną. Ciekawe czy ktoś kiedykolwiek zaznał szczęścia chwytając po tego typu śmieszne praktyki.

W rozdziale o magii na co dzień, jako przykład takiej magii podane są afirmacje... niech to będzie gwóźdź do trumny owej książki. Psychologia to nie magia... jak jakiś ezoteryk właśnie zaczyna się gotować, to niech się pokażę. Chciałbym zobaczyć jak wrząca krew rozrywa jego głowę.

Tym wesołym akcentem kończę recenzję. Trzy razy NIE. Dziękuje, żegnamy... 


4 komentarze:

  1. Bardzo ładnie p. Adamie. To jest rzetelna opinia i bardzo subiektywna.
    Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  2. rzetelna, owszem ;p

    Subiektywna? Zapewne tak, napchana uprzedzeniami do tego typu literatury, która jest wydawana na potęgę.
    Zresztą jak ocenić obiektywnie działanie czegoś, co ma wymowę subiektywną?
    Jednak w tym wypadku jest to tak płytkie, że aż niesmaczne

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale rozumiem Pana punkt widzenia. Szkoda marnowania papieru na tego typu publikacje.
    Pozdrawiam serdecznie, Panie Adamie. A.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Jednak w tym wypadku jest to tak płytkie, że aż niesmaczne "

    Nie urzekła Cię wizja szeptuchowej Księgi Cieni i słodziaszczych rytuałów łognia?

    OdpowiedzUsuń